I znowu post o późnych godzinach, mimo iż wypadałoby go zrobić wcześniej.Dzisiaj mam usprawiedliwienie, że po prostu spałem i jak skończę to pisać, będę spać dalej.Sam nie wiem czemu, ale ostatnio czuję się taki "nieswój", chociaż podejrzewam za winną pogodę.
Postać Joanny d'Arc zapewne nie trzeba nikomu przedstawiać, ale dla tych którzy mniej interesują się historią napiszę w skrócie: Joanna była wojowniczką, którą podobno na Ziemię zesłał sam Pan Bóg, by ta odmieniła losy Francji.Po więcej informacji odsyłam do filmiku mojego ulubionego kanału na youtube: "Tylko Historia".
Ale oczywiście, jeżeli młodej kobiecie udało się zdobyć taką sławę w historii, powstaną o niej tysiące filmów, książek, a nawet i anime.Tak więc dzisiaj zapraszam do zapoznania się z narysowaną Joanną, która...cóż, co powstanie z połączenia historycznej wojowniczki i "dziwnej" wyobraźni Japończyków? Eh, sami zobaczcie.
1.Drifters
Zacznijmy od czegoś z tego sezonu.W serii zatytułowanej "Drifters" prócz Joanny mieliśmy okazję zobaczyć też inne, ważne postacie historyczne np. Gilles'a de Rais czy Hannibal'a.Niestety, twórca chyba nie lubił Joanny i zrobił z niej psychiczną piromankę chcącą zniszczyć wszystko i wszystkich.Szkoda, że taką ciekawą postać tak podle zmarnowano.W serii gra rolę nieczęsto pojawiającej się antagonistki na rozkazach Czarnego Króla.
2.Makai Ouji: Devils and Realist
O Makai Ouji niedwano pisałem, ale o Joannie raczej nie wspominałem (wow, przpadkowy rym).W tej serii, Dziewica Orleańska została pozbawiona zbroi i miecza, a na ich miejsce twórcy wstawili skąpe ciuszki i kolorową flagę.Jej historia nie aż tak bardzo odbiega od rzeczywistej, albowiem również została spalona na stosie i również została świętą, z tym wyjątkiem, że w oryginale nie urządzała wojenek na piekło.
A oto i jej słynny cytat:
"Oto moc niebiańskiej dziewicy, chcecie jej zasmakować?"
Gilles chętnie zasmakuje.
3.Shingeki no Bahamut
I tutaj już jestem mniej doinformowany, gdyż tego anime jeszcze nie oglądałem, ale z opisu na wiki, mogę stwierdzić, że to ona jest moją faworytką.Ma najbardziej realistyczną historię i podobnie jak Joanna z Makai Ouji, jest na usługach Michała Anioła.Więcej o niej napisać nie mogę, więc odsyłam do filmiku o jednej z jej walk.
4.Nobunaga the Fool
I znowu brak informacji, ale przez to iż Joanna jest tu główną bohaterką, muszę co nieco napisać.
Tak więc Joanna w tym wydaniu, podróżuje wraz z Leonardo da Vinci (tak, dobrze czytacie) by udać się na wschodnią planetę.Niestety, nie macha już tak dobrze mieczem jak jej poprzedniczki.
5.Hidan no Aria
Mieliśmy już Joanne piromankę, Joannę magiczna dziewczynkę, więc czas na loli Joannę!
Z tego co wyczytałem (bo anime loli oglądać nie będę), ta Joanna kontroluje lód.Chodzi normalnie do szkoły i w pewnym momencie, zostaje zmuszona do wymiany studenckiej do Paryża.I pomimo tego, że występuje w tak komediowej i niezbyt ciekawej serii, jest poważna.
6.Hetalia
W odcinku, w którym Francja wspomina o wojnach, nie mogło zabraknąć Wojny Stulecia, która trwała od 1337 do 1453, a w niej musiała pojawić się również i Joanna.Z początku, bohater wyśmiewa się z tego, że armia przyjęła do drużyny kobietę.
7.Baraou No Souretsu
Przejdźmy więc do działu mang.
W jednej z mang, którą aktualnie posiadam, również występuje Joanna.Niestety, internet jest zły i nie udostępnia jej zdjęć, więc jedyne co udało mi się znaleźć to jedną ze stron, w której prowadzi rozmowę z Richardem, któremu objawia się w postaci ducha.Spłonęła.Należała do historycznego rodu Lancasterowów.
8.Code Geass
I pomimo iż o Joannie słowa nie było w anime, tak wystąpiła krótko w mandze "Nightmare of Nunnally".To ona zadała C.C bliznę na lewej stronie ciała i ta ona obarczyła ją nieśmiertelnością.W tym wydaniu nie jest już taka święta.
Śmieszne jest to, że ja jej w tej serii nie widziałem, chociaż w sumie, czytałem jedynie te strony gdzie pojawiała się Cornelia, a że ona pojawiała się nie dość często, przeczytałem coś ok. 1/4 mangi.
Ogółem to Cornelia tam dużo nie zrobiła (prócz tego, że pozwoliła Zero rozwalić sobie dwa razy głowę).
Jako iż poniedziałek uznawany jest za chyba najbardziej znienawidzony dzień, postanowię wam go trochę rozweselić i każdego poniedziałku dodawać porcję śmiesznych memów/komiksów czy innych rzeczy z anime.Wiem, że dokładnie za parę minut ten dzień się skończy, ale jak to się mówi: "lepiej późno niż wcale".
Życie po śmierci za pewne ciekawiło niejednego.I w sumie nie jest to dziwne, bo pomimo XXI wieku, nadal nie odkryto gdzie tak na prawdę idzie człowiek.Może tak do baru, w którym będzie musiał stoczyć grę decydującą o jego życiu? Cóż, takie rzeczy tylko w wizji Japończyków.
Mały wstęp po fabule:
Fabuła Death Parade jest w sumie jak objaśnienie zasad pewnej gry.Osoby, które umrą w tym samym czasie, przenoszą się do pewnego baru gdzie pod okiem białowłosego barmana Decima oraz jego asystentki o nieznanym imieniu, będą musieli stoczyć pojedynek w wylosowanej grze.Mogą to być rzutki, bilard, a nawet kręgle.Na podstawie ich zachowania, Decim zadecyduje czy przejdą reinkarnację czy może czeka ich pustka.
Oceny:
Fabuła 8/10
Pomimo tego, że cała fabuła wygląda jak w typowym teleturnieju, w którym nagrodą nie jest wór pieniędzy, a życie, ma jednak głębsze wątki.Chodzi tu głównie o asystentkę Decima, która ma coś na wzór "amnezji".Wiedziała, że umarła przez co sędziwie nie mogli jej zachęcić do żadnej gry.I to właśnie to jest główną fabułą, wspomnienia czarnowłosej asystentki (imienia nie podam, bo byłby to spoiler).Całe dwanaście odcinków Death Parade można podzielić na dwie grupy: te, które pokazują nic nie świadomych ludzi grających w gry, oraz życie naszej wspomnianej już dużo razy bohaterki.Szkoda tylko, że anime ma jak już pisałem, dwanaście odcinków, przez co czas na zaznajomienie się z postaciami jest mały i typowy fan anime raczej szybko o nich zapomni.
Kiedy pani odwołuje kartkówkę.
Grafika 10/10
Jako iż za oprawę graficzną odpowiedzialne było studio Madhouse znane z pięknych grafik, nie można było się zawieść.Postacie mają śliczny wygląd, a tła oraz efekty prezentowały się bardzo dobrze.
Jak widać, ta panna idealnie potrafi zranić męskie serce.
Muzyka 8/10
Zacznę od openingu, który w ogóle nie oddawał uczucia serii.Był zbyt wesoły jak na anime, przy którym popłakało się wiele osób.Mimo to, jest melodyjny i szybko wpada w ucho.Ending był dobry, a ścieżka dźwiękowa przyjemna.
To ten kotek był pod jego koszulą?
Postacie 9/10
Jak już wspominałem, wszystko w postaciach było idealnie wykreowane, gdyby nie fakt, że możemy oglądać ich jedynie przez dwanaście odcinków.Ich charaktery nie pozostawiały dużo do życzenia, bo każdy miał inny.Zwłaszcza ciekawy jest tu barman, Decim, który pomimo żadnego uśmiechu na twarzy, chce chodź trochę poczuć się jak człowiek.O jego asystentce już wspominałem, więc napiszę że również bardzo ją polubiłem.Następni w kolejce są Nona i Ginti.Również ciekawi uwagi, ale przez to, że w serii pojawiają się nie tak często, przestają ekscytować (z tego co pamiętam to Ginti dopiero pojawił się w piątym bądź szóstym odcinku, więc...).
Kiedy po raz szesnasty twoja kobieta uczy cię jak wiązać krawat.
Ocena ogólna: 9/10
Death Parade jest zdecydowanie tą serią, która powinna dostać kontynuację bądź większą ilość odcinków, bo dwanaście jej zdecydowanie nie wystarczy.W każdym razie, produkcja daje dużo do myślenia i pokazuje jak cennym darem jest życie i jak ludzie tracą je często z błahych powodów.
Dzisiaj znowu co nieco z innej beczki, bo zajmiemy się tym co 2/4 fanów japońskiej kultury uwielbia.Mowa tu o homoseksualizmie w anime i mangach.Chcecie poznać moje zdanie na temat tego? W takim razie zapraszam do czytania.
Na początek tak dla niewtajemniczonych bądź tych, których nie obchodzą te rzeczy, zajmiemy się czym odróżnić yaoi od yuri.Cóż wystarczy zapamiętać, że yuri to dziewczyna x dziewczyna, a yaoi chłopak x chłopak oraz, że w obydwóch mamy do czynienia z aktem seksualnym.I w sumie to cała filozofia.Istnieją również łagodniejsze wersje, które nazywa się shounen ai (w przypadku yaoi) i shoujo ai (yuri), ale będę pisał te wersje na "y", bo są po prostu krótsze.
Yuri
Jeżeli o mnie chodzi, nic do tego nie mam, nawet więcej - lubię oglądać i właśnie skończyłem jeden z bardziej znanych tytułów, "Strawberry Panic".Nie potrafię wytłumaczyć czemu, po prostu uważam, że dwie narysowane dziewczęta robiące słodkie rzeczy są takim typowym odmóżdżaczem i dobrym zapełnieniem czasu wolnego.Zwykle nie jest to zbyt ambitne (pozdrawiam bohaterki Sakura Trick), ale czasem znajdzie się i coś co prócz wzajemnego dotykania się po piersiach(znowu pozdrawiam bohaterki Sakura Trick), ma jakąś fabułę.Mimo to od nadmiernej, dziewczęcej miłości czasem nawet można dostać mdłości, więc nie oglądam tego nałogowo, a na koncie mam jedynie trzy, lżejsze tytuły, z czego jeden nawet nie jest uznawany gatunkowo.
Yaoi
Do tego w sumie też nic nie mam, no bo skoro jest taki gatunek i ludzie go oglądają, to chyba nie wparuję do producentów tego i nie nakrzyczę na nich jak to demoralizują młodzież.Nie lubię jednak oglądać co jest w sumie zrozumiałe, bo nie znam żadnego chłopaka, który "jarałby się" gejowską animacją.Pamiętam, że raz nawet próbowałem sprawdzić czy aby na pewno jest to tak złe i porzuciłem w połowie odcinka pierwszego (tytuł anime - Sekaiichi Hatsukoi).Wkurza mnie również to, że w tych produkcjach zwykle faceci wyglądają jak kobiety oraz ten cały bezsensowny podział na "seme i uke", czyli tego co wkłada dominuje w związku.
Fandomy
Chyba najbardziej upośledzona rzecz.Opiszę tu bardziej fanów, a raczej faneczki yaoi, które zostały okrzyknięte specjalną nazwą "yaoistki", bo w sumie fanom yuri nie ma co zarzucać.
Ale Adrian, dlaczego niby fanki yaoi są gorsze? - pytacie.
Otóż, większość faneczek yaoi widzi we wszystkim pedalstwo, nawet jeżeli oglądają krwawy i pełny męskości serial, niektóre czarne owce i tak będą pairingować bohaterów.
U yuri owszem, też tak jest, ale znacznie mniej.
Alucard, Walter, co wy odpierdalacie?
Zresztą, zróbmy test.Wpiszcie w grafikę "Yuri", co wyskoczy w nazywanych przeze mnie "zakładkach?"
Otóż, wyskoczą mniej więcej tagi typu "yuri hug" bądź też "yuri neko".
Teraz zróbmy to samo z słowem "Yaoi".
I już wyskoczą nam tytułu, które z yaoi mają tyle wspólnego ile Selena Gomez z metalem, typu Kuroko no Basket czy Kuroshitsuji, a nawet niżej w zdjęciach możemy podziwiać "piękne" obrazki z Naruto bądź Hetalii.
Zróbmy więc jeszcze jeden test.Wpiszcie tytuł jakieś popularnej produkcji nie związanej z anime np. Hobbit czy Harry Potter i dopiszcie jedynie literę "y", co będzie pierwsze?
Wynik jest oczywisty:
I właśnie to jest wkurzające w faneczkach narysowanej gejozy, to że nie znają umiaru.
Nie wiem czy wiecie, ale ostatnio zrobiła się popularna nowa seria, która swój początek miała w tym sezonie, a mianowicie "Yuri!!! on ice", która nie jest o lesbijkach na lodzie, a o...gejach na lodzie.
Dosłownie gejach, bo ta świetna seria o łyżwiarstwie ma tyle erotycznych podtekstów, które wyraźnie widać, że aż odechciało mi się oglądać.I ta seria obeszłaby się bez tego, no ale w końcu "ładni chłopcy i związek między nimi przyciągnie napalone nastolatki".