piątek, 6 stycznia 2017

Od zera do zabójcy królów | Co myślę o Akame ga Kill? |

Moja stara ulubienica na miniaturce.
W każdym razie, zauważyłem, że co nieco zaniedbuję tego swojego bloga, więc oficjalnie ogłaszam, że nowe posty postaram się robić zawsze w poniedziałek, środę, piątek i ewentualnie niedzielę.Koniec notki informacyjnej, wracamy do recenzji o fantastycznym świecie gdzie rewolucjoniści to ci dobrzy, a panujący na tronach zwani są najgorszym złem.

Mały wstęp po fabule: 

Główny bohater - Tatsumi pragnie zaciągnąć się do imperialnego wojska, w celu polepszenia sytuacji swojej ubogiej wioski.Gdy dociera do stolicy, zostaje oszukany przez hojnie obdarzoną przez naturę panienkę i "oskubany" z wszelkich oszczędności na życie.Pozostawiony sam sobie, postanawia spać na ulicy, lecz jego deską ratunku (dosłownie deską) okazuje się być młoda dziewczyna.Opowiada mu ona o grupie zabójców panujących w stolicy i próbujących obalić imperialne królowanie.Parę godzin później, Tatsumi spotyka ową grupę, a nawet więcej - dołącza do nich.

Oceny:

Fabuła 8/10
"W ciemnościach żyjemy w ciemnościach umrzemy, bowiem wszyscy jesteśmy zabójcami" - tym cytatem, który pojawił się w jednym rozdziale mangi, możemy idealnie podsumować serię."Akame ga Kill!" szczerze pochwalić mogę za dużą ilość walk z charakterystycznymi dla serii brońmi o nazwie "teigu", które mają nadnaturalne zdolności, o których zwykłe szaraczki mogłyby tylko pomarzyć.Ale czy seria obyłaby się bez tego? Myślę, że tak i nie narzekałbym gdyby to była zwykła, historyczna walka na miecze.Skoki powyżej pięciu metrów nad ziemią i fontanny krwi to codzienność, więc fani realistyki zadowoleni nie będą.Mimo tego, fabuła jest dobrze napisana, lecz tylko do odcinków, w którym postacie nie zaczynają padać jak muchy.To nie jest kolorowa seria, w której tylko ci niedobrzy zostaną pogrzebani, lecz z odcinek na odcinek zostawała coraz mniejsza garstka i tych, do których człowiek może się przyzwyczaić.A to wszystko przez to, iż seria się pośpieszyła, nie zaczekała na mangę i popędziła w siną dal.
Kiedy ukochana postać zostaje sparowana z najgorszą z serii.

Grafika 7/10
I tutaj również spadek oceny przez zakończenie.Na początku oglądaliśmy pięknie narysowany, fantastyczny świat i ładny wygląd postaci, lecz wszystko oficjalnie spada przy ostatnich odcinkach, kiedy to zdarzyła się nawet niepokolorowana scena.
Esdeath rzuciła rangę generała i została zawziętą feministką.

Muzyka 8/10
Lepiej wypada ścieżka dźwiękowa.Głównie chodzi mi o drugi opening "Liar Mask" oraz wpadający w ucho OST "Fallen Heroes".Całość można podsumować jako takie typowe ludowe czy wojenne pieśni.W każdym razie - radzę posłuchać. 
Teraz to już chyba niepotrzebne, prawda?

Postacie 7/10
Raczej nie ma tu podziału na dobro i zło.Każdy jest zły, każdy zabija i próbuje stworzyć sobie jak najlepszą sytuację, każdy postępuje samolubnie.Czas zaznajomienia się z postaciami jest niewielki, bo jedynie 24 odcinki, z czego i tak większość nie dotrwa do końca.Przykładowo: pewną dziewoję, fajną, sympatyczną i ładną, umieszczono w serii jedynie na trzy, może cztery odcinki.Bohaterowie pod koniec zatracili swoje charaktery, które w sumie i tak nie mieli jakiś wypracowanych.Najbardziej zawadzała mi panna pieprząca ciągle o równości i sprawiedliwości, która w sumie była największą psycholką, bądź niska tsundere.Mimo tego, bardzo lubię serię z nienaturalnym kolorem włosów, a jeszcze bardziej, jeżeli ten kolor włosów odpowiada jakoś duszy postaci, np. Wave był żeglarzem, więc twórcy odziali go w granatowy mundur i narysowali błękitne włosy.
Kiedy chciałeś pocieszyć dziewczynę, ale twoja pracodawczyni robi to lepiej.

Ocena ogólna 8/10
Wady tego tytułu można z łatwością policzyć na palcach jednej ręki, lecz jako fan serii o napiepszaniu się klingami i rewolucji, jestem zadowolony.

8 komentarzy:

  1. Fontanny krwi? Hah, to dobrze, bo aktualnie mam jej "niedobór". Niby oglądam anime o zabójcach, a z drugiej strony krew pojawiła się zaledwie dwa razy (a serię już kończę), więc chyba nie muszę dodawać, że się zawiodłam.
    Pozdrawiam :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyobraź sobie teraz mistrzu, że obejrzałam to w tamtym roku z 7-latkiem. Bardzo mu się spodobała Leone XD. Właśnie w tym anime jest moja ulubiona żeńska postać, czyli Akame. Czasami jak mam zły humor to cały czas powtarzam jak ona w pierwszym odcinku : Zlikwidować. Jeszcze mam w domu Murusame podobne do niej. Nawet mogę zrobić cosplay Akame tylko nie chcę. Ta szczerość. Anime o fajnym charakterze. Zajmuje pierwszą 10 moich ulubionych animów.
    Pozdrawiam mistrzu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. >7 latek
      >Lubi Leone

      Mam albo bardzo złe wieści albo bardzo dobre
      Pomyśl o prezencie dla niego - jakas figurke kemomimi dla niego na urodziny

      Usuń
    2. On chce taki miecz jak ma Tatsumi. I skąd ja mu to wezmę?! Gdy się wkurzy na mnie weźmie ten malutki meczyk Akame i krzyczy na mnie "ZLIKWIDOWAĆ!" i jednocześnie mnie goni. To dziecko jest szalone ;-;

      Usuń
    3. Figurka Leone też by mu się spodobała.

      Usuń
  3. Wielkie dzięki za informacje odnośnie postów.Powiedzmy sobie cały czas odkładam to anime lecz mam nadzieję, że po pewnym czasie się za nie wezmę.Akurat teraz oglądam 21 odcinek Kurko no basket a zaczełam dopiero od 4 dni... Jestem w szoku.Tak pamiętam twoją dawną miłość Esdeath ^.^ lecz nawet po zdjęciach wydaje mi się fajną postacią.Jak tam samopoczucie? U mnie w porządku.Pozdrawiam Adziu :*

    OdpowiedzUsuń